Myśli zebrane w 5 wersach, gdyż nie lubię wodolejstwa. Sens i groteska, humor i łezka. Wierszem często takim, że to obciach. Dodam do tego, że z limerykiem poza formą, nie ma on nic wspólnego.
Blog > Komentarze do wpisu

W czarny piątek

Dziś u dentystki swej byłam,

dwa głębokie ubytki mi zalepiła.

Po sklepach nie chodziłam,

Ekipa z c.o. u mnie była,

którą wcześniej wezwałam,

rury mi odpowietrzyła

i wreszcie ciepełko mam,

i wychwalam sobie ten stan,

gdyż podczas kąpieli,

nie będę zębami z zimna zgrzytała,

gdyż w łazience trzy rury grzejące mam,

a płacę za ciepło przez cały rok,

jakbym w bloku jakiś apartament miała!

piątek, 23 listopada 2018, irsila
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/11/23 20:43:56
Pracowity piątek miałaś, ale spokój na długo.
-
2018/11/23 21:10:57
No widzisz w ten piątek, "black fraidy",
jakoś mu się nie oddałam,
a na wizytę u dentystki,
ponad miesiąc czekałam,
a do specjalistów od c.o.
znaczy się się centralnego ogrzewania,
zaledwie wczoraj zadzwoniłam,
a oni już dziś do mnie przybyli,
wodę z rur spuścili
i jeden kaloryfer odpowietrzyli.
Tak, że jest dziś happy my day .
a nie jakiś czarny piątek
a i jutro, czekam na szczęśliwy weekend,
a zamiast indyka, to kaczkę sobie upiekę,
nadzianą mandarynkami i kurzymi wątróbkami.
-
2018/11/24 05:27:03
Ja też czarnemu piątkowi nie uległam. Wesołego weekendu.
-
2018/11/24 09:30:31
Mnie "black friday" też nie interesuje. To trochę naciąganie klientów na wyprzedaż zalegających w magazynach towarów. Zresztą kupuję kiedy nie mam. Ty Irsilo miałaś swój szczęśliwy piątek i, dobrze że zdążyłaś odpowietrzyć kaloryfer przed mrozami.
Apetytu mi narobiłaś tą kaczką .... niech wam smakuje :). Ja dziś zjem od wczoraj pyszny barszcz czerwony na udkach. Pozdrawiam.
-
2018/11/24 14:43:20
Już sama nazwa czarny piątek, od tego odpycha.
a moja kaczuszka, to nie wiem czy pycha,
kiedyś w na promocji ją kupiłam,
do zamrażalnika schowałam,
mandarynek kiedyś kupiłam,
ale amatorów na nie, nie znalazłam,
zatem do słoika, po obraniu ze skórki włożyłam,
zagotowałam i gotowe w razie czego mam,
tak samo jak i wątróbkę drobiową,
do akcji gotową, zamrożoną mam.
I gotowa jestem na wszelkie okazje,
niespodziewane odwiedziny,
ale raczej święta dziękczynienia nie będę tą kaczuchą świętować.
Kiedyś moja szwagierka kaczki hodowała,
ale, że bardzo po podwórku srały,
to z nich zrezygnowała.
Wcale taki dobry rosół z nich nie był,
a z piersi to tylko kotlety wydobywałam,
a cala reszta w bigosie lądowała, po ugotowaniu.
-
2018/11/25 11:59:57
Mój czarny piątek był całkiem jasnej barwy, ale bez tego szaleństwa, które z tą nazwą się kojarzą. W polskie super okazję już nie wierzę, o czym dodatkowo informują internetowe wpisy...daleko nam do mentalności "SALE" ( jakby nie było polskiego wyprzedaż/obniżka)