Myśli zebrane w 5 wersach, gdyż nie lubię wodolejstwa. Sens i groteska, humor i łezka. Wierszem często takim, że to obciach. Dodam do tego, że z limerykiem poza formą, nie ma on nic wspólnego.
Blog > Komentarze do wpisu

Gdzie te bale?

Będę tańczyć dziś z pilotem, na 2, 3, 5 i z powrotem. Parkietem łóżeczko, zatem pląsów deczko. Kiedyś...bawiłam się z polotem...

Były kiedyś różne bale, nie tylko w karnawale.

Suknię nową się sprawiało,

z niepokojem  na bal czekało.

Przy stolikach towarzystwo żartowało,

czasem królową balu się zostało.

Potrawy przez kelnerów pod nos podstawiane,

dania różne, wymyślane.

Najbardziej utkwił mi pstrąg z kopalni Wieliczki,

pod przykryciem z cytrynowej galaretki:)

Dużo by w temacie pisać jeszcze,

ale mi się po prostu , nie chce.

poniedziałek, 31 grudnia 2018, irsila
Tagi: bal
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/12/31 13:39:39
No to fajnie było , mnie nigdy takie balowanie nie zauroczyło. O też mi się zrymowało. Wszystkiego lepszego w Nowym Roku:)
-
2018/12/31 14:04:26
E tam, fajnie było.
Np na wczasach, dzieci małe w pokoju spały a my żeśmy balowali,
albo prywatki do samego rana,
a wcześniej bale w różnych lokalach.