Myśli zebrane w 5 wersach, gdyż nie lubię wodolejstwa. Sens i groteska, humor i łezka. Wierszem często takim, że to obciach. Formą limeryku na emeryturze, tak tu sobie bajdurzę.
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Tagi
sobota, 08 lipca 2017

Pewien emeryt się skusił do sushi,

wpierw ryż z łyżką octu jabłkowego, udusił.

Potem zanim jeszcze nie skonał,

wyciągnął miast morskich alg,

jakieś ukiszone liście winogrona

i na macie z bambusa, niedbale je rozłożył:

A na to zaś ryż, wcześniej ugotowany,

i ogórek bez nasion, jakby piklowany...

oraz wąski  kawałek wędzonego łososia za 4 złote...

no skrzętnie to zrolował, chociaż z kłopotem.

Co było potem?

Ano niestety, tępym nożem na kawałki podzielił,

nie czekał by stwardniało aż do niedzieli...

W końcu jednak, powoli,

z chrzanem polskim zamiast wasabi

i sosem sojowym zmieszanym,

powolutku to wszystko wpierdzielił

i po japońsku się poczuł najedzony.

Jednakoż smak tej potrawy, go nie zabił,

ani też nie urwał mu d..y.

Odtąd woli jednak, bardziej polskie zakupy.

Ziemniaki z cebulką smażoną, świeży koperek,

mizeria ze śmietanką, kefirek,

do najedzenia się, nie trzeba mu wiele.

Tagi: sushi
10:29, irsila , antidota
Link Komentarze (7) »