Myśli zebrane w 5 wersach, gdyż nie lubię wodolejstwa. Sens i groteska, humor i łezka. Wierszem często takim, że to obciach. Formą limeryku na emeryturze, tak tu sobie bajdurzę.
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Tagi

życiowa proza

środa, 14 września 2016

13 letni pies ma wodobrzusze, w środku rak,

wkrótce opuści ten świat, niestety tak.

Przykry dylemat,

leku na to nie ma.

Jako człowiek, miałby ponad 90 lat.



Nie naprawi się również starego telewizora,

na jednorazowe przyszła dawno pora.

Przykry z tym dylemat

gdyż części do nich nie ma.

Mój sam się naprawił gdy  wyrzucić go byłam skora.


 Zniżką z Orange  50% na abonament, byłam wryta,

a to pomyłka tylko, tak, dla byłego pracownika, emeryta.

Trzy różne miejsca odwiedziłam,

w kolejkach postałam wątpliwości rozwiałam.

Powoli i ja, wyciągnę kopyta.


czwartek, 19 maja 2016

Kiedy   farba odpada  z sufitu,

pomagam jej w tym od świtu.

Wówczas stawia opór,

potrzebny na nią topór.

Drapię i sapię, bez wciskania  kitu.

poniedziałek, 26 października 2015

Ostatnie wybory w  sensie znaczenia słowa, od rana przeżywam,

do moich wyborów odnosząc, czasem niestety egoistką bywam.

Czy ja  z moich wyborów  jestem szczęśliwa?

Tu adres do moich dwóch innych blogów,

jakże innych,  scalając je w jedno dziś odkrywam:

Ogródek 

Szydełko i krzyżyk 

O ja Cię, ono, szydełko, kiedyś w nazwie mego bloga było!

A teraz wszech i wobec, zwyciężyło!

Znaczy, że wielką musi być siłą!

A ja cóż, zwykła, normalna kobieta, matka, żona,  nie kochanka,

zapierniczam od samego dziś ranka,

gdyż najmłodszy o wypisanie leków dziś do kolejki mnie zaprzągnął.

Siedziałam tam  z innymi pacjentami grzecznie,

bo wiem, że te recepty są mu konieczne.

Muszę przyznać, że i mnie te  ostatnie wybory,

doprowadziły do pokory.

Nie jestem w stanie prowadzić tu  trzech moich blogów,

po wczorajszej mszy i dzięki Bogu,

których adresy powyżej udostępniłam,

 łączę  je w jedną Limerykurę,

adres podaję:  irsila.blox.pl

Jaki mam w tym cel?

Do wysiłków wszelakich sił ja już nie mam,

Dziś z pokorą, naocznie stwierdziłam.

Zdjęć robić i obrabiać,... już nadto  wkleiłam.

Nie dla mnie ten wysiłek,

nic ponad mą "starczą" siłę.

Na mammografię dziś, ileś przystanków jechałam,

do tej przychodni ledwo dotarłam, w kolejce się wystałam,

wreszcie zrozumiałam,

że nie można  mieć zamiarów powyżej swych  fizycznych możliwości.

Od niebios  zapewne głos usłyszałam,

 by mieć nad sobą choć trochę litości!

Obyś i Ty mój czytelniku taki był.

Zamiar trzeba mierzyć wedle swych sił.


sobota, 18 lipca 2015

I tak od wielu już lat.

Wieczorem jestem senna i zmęczona

w połowie nocy się wybudzam

i na  nową turę snu czekam.

Czasem radia słucham,

bądź telewizor włączam.

Dziś cisza, nią się delektuję i tym  wspaniałym chłodem,

który czuję w nogach i w głowie.

Powietrze jest rześkie i zdrowe.

Do tego grahamka z małosolnym ogórkiem

i zadowolenie pełne.

wtorek, 30 czerwca 2015

Niedołęstwo

Poznałam co to jest , kiedy skończyłam 60 lat.

Jak dotąd wcześniej, bardzo gibka i zwinna byłam,

mimo wypadku i stawu kolanowego niestabilnego

jakoś do pracy się toczyłam.

Nie wyobrażam sobie pracować zawodowo do 67 lat!

Od kiedy posiwiałam i pogrubiałam,

w lustrze nie potrafię się zaakceptować

a tu mi jeszcze każą się wykazywać.

Normalnie koszemarrr!

piątek, 26 czerwca 2015, drumtarara
 

P.S. Taki jeszcze jeden blog mam,

ale w formie brudnopisu go traktuję.

Kiedyś odsłoniłam,

dwie osoby skomentowały, dlatego z  szacunku dla nich,

wpis z niego tu  wkleiłam

Jednak z powrotem  tamten blog ukryłam

gdyż takie rozdrabnianie się we wpisach nie bardzo jest dla mnie dobre.

Przy okazji w katalogu zmiany poczyniłam

i od "humor", pod "poezja" się przeprowadziłam.

Wystarczy, że pod nickiem irsila,

trzy blogi już mam, ten i dwa pozostałe:

Spod moich rąk 

Ogródek przyblokowy 





Komentarze
2015/06/26 19:51:28
Twórcy reformy emerytalnej zapomnieli o tysiącach schorowanych ludzi, takich, którzy koło 60-tki zmagają się z własnym ciałem, a co tu mówić o sprawności zawodowej :-(
-
2015/06/26 20:17:48
Obecnie jestem w wieku pani Krystyny Jandy,
która choć bardzo siwa, jakoś jeszcze wygląda.
Ostatnio miała siłę ze swojego teatru wysprzedawać krzesła.
Wyglądam jakby coś w stylu Anna Dymna,
która o siwiznę dba i jej nie ujawnia,
choć jest ode mnie o rok starsza.
Kiedyś próbowałam zapuścić siwiznę ale dzieci zaprotestowały.
Nie chcą takiej babuni:D
Gdybym tu zdjęcie wkleiła moje i mojej matki,
to nikt by nie odróżnił, która mać a która nać:D
-
2015/06/26 20:21:13
Wiele lat temu, kiedy moją teściową widziałam,
jak z obieraniem ziemniaków kłopot ma,
powiedziałam sobie,
przenigdy nie będę tak robić ja:D
Minęło lat ze trzydzieści
i w tym jej schemacie moja aktywność się mieści.
HAHAHA!
-
2015/06/26 20:31:29
To jest lekka przesada, by tak ciężko pracować do takiego wieku..ile człowiek może zarabiać na te marne grosze, które na niewiele dadzą nam szczęście.
Pozdrawiam cieplutko i życzę zdrówka, przyda się ;-)!
-
2015/06/26 20:36:17

Och dzięki.
Leki na nadciśnienie wczoraj wykupiłam.
Zdrowie to ja muszę mieć dla chorego męża
i niepełnosprawnego, starego syna.:D
ale się zupełnie nie poddaję,
tańczę i śpiewam,
choć przypadki chodzą po ludziach a nie po drzewach":D
Póki nic nie boli, to wszystko pitolić:D

niedziela, 28 czerwca 2015

Jak tu bloga pisać kolego, kiedy nie potrafi się tego.

Z podstawówki pamiętam, jak Danuśkę przyszło mi opisać,

pewnie w szóstej klasie, na podstawie filmu czy czytanki.

Kilka zdań wydusiłam i tróję jakąś dostałam.

Nigdy długą frazą nie dysponowałam.

A już opisy przyrody czy jedna strona na temat cytryny!

Nie dałabym rady, nie szukam przyczyny.

Pięć wersów formą limeryku i po krzyku.

Tyle, że nie wszystko można zrymować i czasem trzeba spasować.

Daru pisania  we mnie nie ma. I to by było tyle na temat.

Dla ironii losu dodam, że filologię francuską skończyłam.

 W życiu zawodowym błądziłam ale do emerytury dobiłam.

poniedziałek, 01 czerwca 2015

Mefistofeles i Faust siedzi mi w głowie,

i to z czym musi zmagać się człowiek.

Tydzień temu na operze byłam,

bilety przypadkiem otrzymałam.

Niech będzie, że  z okazji ojca i matki,

bo mnie nie stać na takie wydatki.

Bardzo dużo osób, artystów,

solistów i chórzystów.

Żal mi tam było tych śpiewających dzieci,

gdyż opera ta  dość długo w czasie  leci.

Pewnie w przerwach na występ,

coś miłego robiły, czymś się  bawiły.

( z okazji dnia dziecka może urlop mają?)

Spektakl dla dorosłych to, trudny i zawiły.

Od   wieków  na operze nie byłam.

Widowiskiem tym, się ukulturalniłam.

Opera po włosku, napisy po polsku, nad orkiestrą.

Zmysły wszystkie nadwyrężyłam i zmęczyłam.

http://www.opera.krakow.pl/pl/repertuar/spektakl/296/mefistofeles


Opera: Mefistofeles (Mefistofele) - RMF Classic 

P.S

Po widowisku do męża powiedziałam,

że to tyle aż trzeba było zachodu,

by dojść do prostego wniosku,

że życie proste, normalne jest najlepsze?

Po co duszę diabłu zaprzedawać?

Trzeba się słuchać własnego sumienia

i wedle niego postępować.

Każdy prosty człowiek o tym wie

a im bardziej wykształcony i zmanierowany, nie.

Po tej operze, zmęczeni, wróciliśmy do domu,

sądząc, że dowiemy się kto prezydentem,

a tu jeszcze cisza wyborcza była przedłużona

i czekać nam przyszło jeszcze na ogłoszenie wyników.

Dziś już tydzień jest po i życie zadziwia własną operą.


sobota, 30 maja 2015

 

Zbytnio się nią nie interesuję.

Od raczej członka partii, lub radnego,

niezrzeszonego się zaczyna.


Tyle wiem ja prosta dziewczyna.

Polityka, to taktyka

a nie ciężka jakaś praca,

jak opiekuna, kucharza, górnika,

ogrodnika czy hutnika.

Tyle osób do niej się pcha,

znaczy się musi być intratna.

No i władzę dzięki niej się zdobywa.

A czasem niestety dla siebie a na szczęście dla innych,

się traci...

Gówniarze chcą rządzić i Polskę spalić![...]

Chłystek prezydentem? [...] i do d...!

A ja się pytam czy jest  jeszcze co palić i niszczyć?

Kiedy ten kraj, dzięki politykom już zszedł był na dno:

C..., d... i kamieni kupa!

 Pół Narodu w d.... politykę ma,

do nich zaliczam się i ja,

od dzieciństwa polityką zrażona.


polityka jest jak...

niedziela, 24 maja 2015

Tak się zawsze na wsi mówiło na to święto.

Pamiętam, że obowiązkowo było umaić dom i obejście.

Do lasu się ludzie udawali, koniem z wozem,

by gałęzi naciąć brzozowych, grabowych

i postawić przed domem, oborą.

Dziś mnie to bardzo dziwi, po co to było,

to tak jak wożenie cukru do cukrowni lub drzewa do lasu.

No ale może chodziło o to by to gałęzie leśne były?

Później już, dziadek jawor lub lipę podcinał

które to w swym obejściu posadził i do lasu jechać nie musiał.

Gdzie jak gdzie ale na wsi zieleń powinna być i jest,

choć dziś to zapewne same tuje,

i może owocowych drzew trochę.

W mieście takiego zwyczaju nie ma.

Zielone Świątki, to markety i sklepy zamknięte

i tyle pospolity lud o tym święcie wie.

Ja sama dość późno,

Zielone Świątki z zesłaniem Ducha Świętego łączę.

 Staram się o Nim czytać i słuchać.

Całe elaboraty o tym są i książki i audycje.

Na sobie jeszcze  Go nie doświadczyłam.

Pod różnymi postaciami Go przedstawiają,

umiejętnością   gadania różnymi językami,

wiatrem , gołębicą, szelestem liści...

Siedem darów jego jest:

  1. Dar Mądrości – by uznać, że Bóg jest miłością
  2. Dar Rozumu – by rozumieć prawdy wiary
  3. Dar Rady – by podejmować właściwe decyzje
  4. Dar Męstwa – by bronić wartości
  5. Dar Umiejętności – by dostrzegać Boga w świecie
  6. Dar Pobożności – by doskonalić relacje z Bogiem i ludźmi
  7. Dar Bojaźni Bożej – by być ufnym.

Niedawno zakwitł mi biały amarylis

i tak sobie pomyślałam, że z symbolu Ducha Św. coś ma:

poniedziałek, 23 marca 2015

Jeszcze do niedawna, program tv moje oczy otwarte trzymał, by nie zasnąć.

Ostatnio jednak już odpuszczam i zasypiam w trakcie,

W piątek  na "Taliance" odpłynęłam i całej reszty nie zobaczyłam.

 Wczoraj  "Rancza" nie byłam obejrzeć w stanie.

Dobrze , że są powtórki, ich  godziny sobie notuję i w dzień oglądam.

Czasem w środku  nocy się przebudzam i włączam telewizor po to by zasnąć.

Wstałam, ale jestem jakaś słaba i chętka mnie bierze by znów się położyć.

Przypominają mi się moi dziadkowie, którzy nieraz siedzieli na krześle

i tak znienacka na siedząco zasypiali z rękami na kolanach.

Dodam, że tabletek nasennych nie wzięłam.


 
1 , 2 , 3 , 4